Eliza, lat trzy i pol:
- Wiesz Nounou, dzis mi sie przysnil koszmar. To byl ZAJAC, KTORY JADL MARCHEWKE.
mercredi 27 février 2013
dimanche 24 février 2013
Rozgoryczona. Bardzo.
23.02.2013 - dziesiate urodziny Rekina.
PM nie moze zjawic sie w domu przed wieczorem, zeby spedzic troche czasu z synem w Takim Dniu. Zbyt zajety jest swoim Wielkim Projektem.
BabaG i R zjawiaja sie po dwudziestej, bo wazniejszy byl mecz w telewizji.
P wyjechal na narty, nawet nie zadzwonil.
Dobrze, ze radosc Rekina zdaje sie granic nie miec, bo mojej zaczyna brakowac.
Lwa zawiozlam dzis na tydzien do T i S. Przeszczesliwego Lwa! Bo dobrze sie tam czuje, w centrum uwagi, doceniany, jedyny. Odganiam na razie mysli, ze moze za bardzo brak mu tego w domu. Bo wymowek tysiace: ze praca, ze obowiazki, ze czas, ze zmeczenie, ze...
Mala zamiec sniezna nas w drodze zlapala. Olbrzymie platki sniegu, na ktore napatrzec sie nie moglam, rozplywajace sie w powietrzu kilka centymetrow nad ziemia. Szkoda jednak, ze zima tylko wietrzny i deszczowy wymiar u nas miewa.
W nocy z piatku na sobote wyjazd z O i malym B na pogotowie. Ostatecznie w raczej wesola wyprawe zamieniony, bo na widok lekarskich fartuchow cudowne ozdrowienie nastapilo.
I tylko mysl jedna przemknela mi, ze roznice w tym, jak dzieci swoje wychowujemy, moglaby punktem zapalnym byc. Na szczescie na innej bazie ta znajomosc budowana jest, a roznica wieku miedzy dziecmi naszymi tez spora, wiec nie grozi nam konflikt interesow.
A! Sklep "z przysmakami z Europy wschodniej" odkrylam po telefonie K. Oczywiscie pobieglam natychmiast. I znajoma sprzed lat okazala sie wlascicielka! Ogorki kiszone, twarog, ser wedzony, makrela wedzona, chrzan (tak ostry, ze plakalismy dzis przy obiedzie!) - tak niewiele, a tak nas uszczesliwilo!
23.02.2013 - dziesiate urodziny Rekina.
PM nie moze zjawic sie w domu przed wieczorem, zeby spedzic troche czasu z synem w Takim Dniu. Zbyt zajety jest swoim Wielkim Projektem.
BabaG i R zjawiaja sie po dwudziestej, bo wazniejszy byl mecz w telewizji.
P wyjechal na narty, nawet nie zadzwonil.
Dobrze, ze radosc Rekina zdaje sie granic nie miec, bo mojej zaczyna brakowac.
Lwa zawiozlam dzis na tydzien do T i S. Przeszczesliwego Lwa! Bo dobrze sie tam czuje, w centrum uwagi, doceniany, jedyny. Odganiam na razie mysli, ze moze za bardzo brak mu tego w domu. Bo wymowek tysiace: ze praca, ze obowiazki, ze czas, ze zmeczenie, ze...
Mala zamiec sniezna nas w drodze zlapala. Olbrzymie platki sniegu, na ktore napatrzec sie nie moglam, rozplywajace sie w powietrzu kilka centymetrow nad ziemia. Szkoda jednak, ze zima tylko wietrzny i deszczowy wymiar u nas miewa.
W nocy z piatku na sobote wyjazd z O i malym B na pogotowie. Ostatecznie w raczej wesola wyprawe zamieniony, bo na widok lekarskich fartuchow cudowne ozdrowienie nastapilo.
I tylko mysl jedna przemknela mi, ze roznice w tym, jak dzieci swoje wychowujemy, moglaby punktem zapalnym byc. Na szczescie na innej bazie ta znajomosc budowana jest, a roznica wieku miedzy dziecmi naszymi tez spora, wiec nie grozi nam konflikt interesow.
A! Sklep "z przysmakami z Europy wschodniej" odkrylam po telefonie K. Oczywiscie pobieglam natychmiast. I znajoma sprzed lat okazala sie wlascicielka! Ogorki kiszone, twarog, ser wedzony, makrela wedzona, chrzan (tak ostry, ze plakalismy dzis przy obiedzie!) - tak niewiele, a tak nas uszczesliwilo!
dimanche 17 février 2013
Urodziny Rekina za tydzien, ale juz wczoraj swietowal z kolegami. Dopisala nam pogoda (w koncu blekit! slonce!), wiec zabralam ekipe do parku. Tam oczywiscie foot, foot, foot... Po powrocie ... nadal foot!, o zgrozo w ogrodzie. O zgrozo, bo wiosennie sie zaczelo robic, tu i owdzie z ziemi cos wyrastac zaczelo, a tu tupot dziesiecioletnich nog, aaaaaaa! Troche na flipperach z ludoteki wypozyczonych pograli, z karabinami i mieczami pobiegali (nie, prosze nie wchodzic w butach na pietro!) i piec godzin (bo Rekin godzine wczesniej, niz sie umawialismy kolegow zaprosil) minelo szybciej niz myslalam.
Rekinowy pociag do slodyczy okazal sie niestety zbyt silny, carambar! ;) , swietowanie zakonczylo sie wymiotowaniem. Taaaaaa....
Dziesiec lat. Wlosy do polowy plecow, wielki usmiech na twarzy i donosny glos. Energia, entuzjazm, spontanicznosc, radosc - szczescie po prostu! Fajnie miec syna, ktory inspiruje, ktory pobudza, ktory calym soba udawadnia kazdego dnia, jak piekne jest zycie, tak po prostu. Fajnie obserwowac, jak czerpiac z nas, wybiera wlasna sciezke. "Bo Cie kocham i szanuje, mamo." Ja Ciebie tez Synku!
Rekinowy pociag do slodyczy okazal sie niestety zbyt silny, carambar! ;) , swietowanie zakonczylo sie wymiotowaniem. Taaaaaa....
Dziesiec lat. Wlosy do polowy plecow, wielki usmiech na twarzy i donosny glos. Energia, entuzjazm, spontanicznosc, radosc - szczescie po prostu! Fajnie miec syna, ktory inspiruje, ktory pobudza, ktory calym soba udawadnia kazdego dnia, jak piekne jest zycie, tak po prostu. Fajnie obserwowac, jak czerpiac z nas, wybiera wlasna sciezke. "Bo Cie kocham i szanuje, mamo." Ja Ciebie tez Synku!
jeudi 14 février 2013
Obutego nie ma juz od dziewieciu dni. Szukalismy, nawolywalismy...Szary, kolega, z ktorym przesiadywal na dachu, przyszedl raz, jakby go szukal. Wskoczyl na okno, wbiegl do domu, do naszej sypialni. I od tamtej pory wiecej sie nie pojawil. Moje maluszki nawoluja podczas spacerow "gdzie jestes? gdzie sie schowales? chodz do nas!". No lyso nam bardzo...
Babski weekend. Tak wyczekiwana impreza - niespodzianka dla A. Dwanascie dziewczyn. Z Paryza, Marsylii, Bordeaux. I juz pal szesc, ze Maz sie dzien przed wygadal, czy tez raczej zmuszony przez A. do wyznania niemal calej prawdy zostal. Czesc grupy jakby zapomniala, ze tam dla A. jestesmy i swoje gierki uprawiala. Juz wczesniej decyzje o odejsciu z Grupy podjelam, spotkanie mnie w niej utwierdzilo.
Dziwnie sie teraz czuje, jak na odwyku. Ale nie zaluje.
Spotkania z rodzicami sie zaczynaja powoli. Wczoraj pielegniarka i strazak. Notatki z kursu udzielania pierwszej pomocy pare razy w ciagu dnia przegladalam i niemal pewna bylam, ze poprosza mnie o reanimowanie lalki. Nad wymowka, zeby tego nie robic, myslalam! Niepotrzebnie. Bardzo sympatyczni, mlodziutcy (kiedy ja sie tak postarzalam?!). Tylko grafik dosc ruchomy, czasem sobotni poranek, nie jestem przekonana. Czekam na ich odpowiedz w kazdym badz razie.
Lew walczy zazarcie w collegu. Srednia z niemieckiego poprawil bardzo (Student wyjezdza na dwa miesiace, zobaczymy jaki wplyw na oceny to bedzie mialo), podobnie z angielskiego. Ale nadal trzeba go pilnowac, pilnowac i jeszcze raz pilnowac.
Rekin za dwa tygodnie dziesiate urodziny swietowac bedzie. No, to juz wiem, kiedy sie tak postarzalam ;)
Babski weekend. Tak wyczekiwana impreza - niespodzianka dla A. Dwanascie dziewczyn. Z Paryza, Marsylii, Bordeaux. I juz pal szesc, ze Maz sie dzien przed wygadal, czy tez raczej zmuszony przez A. do wyznania niemal calej prawdy zostal. Czesc grupy jakby zapomniala, ze tam dla A. jestesmy i swoje gierki uprawiala. Juz wczesniej decyzje o odejsciu z Grupy podjelam, spotkanie mnie w niej utwierdzilo.
Dziwnie sie teraz czuje, jak na odwyku. Ale nie zaluje.
Spotkania z rodzicami sie zaczynaja powoli. Wczoraj pielegniarka i strazak. Notatki z kursu udzielania pierwszej pomocy pare razy w ciagu dnia przegladalam i niemal pewna bylam, ze poprosza mnie o reanimowanie lalki. Nad wymowka, zeby tego nie robic, myslalam! Niepotrzebnie. Bardzo sympatyczni, mlodziutcy (kiedy ja sie tak postarzalam?!). Tylko grafik dosc ruchomy, czasem sobotni poranek, nie jestem przekonana. Czekam na ich odpowiedz w kazdym badz razie.
Lew walczy zazarcie w collegu. Srednia z niemieckiego poprawil bardzo (Student wyjezdza na dwa miesiace, zobaczymy jaki wplyw na oceny to bedzie mialo), podobnie z angielskiego. Ale nadal trzeba go pilnowac, pilnowac i jeszcze raz pilnowac.
Rekin za dwa tygodnie dziesiate urodziny swietowac bedzie. No, to juz wiem, kiedy sie tak postarzalam ;)
Inscription à :
Articles (Atom)