Obutego nie ma juz od dziewieciu dni. Szukalismy, nawolywalismy...Szary, kolega, z ktorym przesiadywal na dachu, przyszedl raz, jakby go szukal. Wskoczyl na okno, wbiegl do domu, do naszej sypialni. I od tamtej pory wiecej sie nie pojawil. Moje maluszki nawoluja podczas spacerow "gdzie jestes? gdzie sie schowales? chodz do nas!". No lyso nam bardzo...
Babski weekend. Tak wyczekiwana impreza - niespodzianka dla A. Dwanascie dziewczyn. Z Paryza, Marsylii, Bordeaux. I juz pal szesc, ze Maz sie dzien przed wygadal, czy tez raczej zmuszony przez A. do wyznania niemal calej prawdy zostal. Czesc grupy jakby zapomniala, ze tam dla A. jestesmy i swoje gierki uprawiala. Juz wczesniej decyzje o odejsciu z Grupy podjelam, spotkanie mnie w niej utwierdzilo.
Dziwnie sie teraz czuje, jak na odwyku. Ale nie zaluje.
Spotkania z rodzicami sie zaczynaja powoli. Wczoraj pielegniarka i strazak. Notatki z kursu udzielania pierwszej pomocy pare razy w ciagu dnia przegladalam i niemal pewna bylam, ze poprosza mnie o reanimowanie lalki. Nad wymowka, zeby tego nie robic, myslalam! Niepotrzebnie. Bardzo sympatyczni, mlodziutcy (kiedy ja sie tak postarzalam?!). Tylko grafik dosc ruchomy, czasem sobotni poranek, nie jestem przekonana. Czekam na ich odpowiedz w kazdym badz razie.
Lew walczy zazarcie w collegu. Srednia z niemieckiego poprawil bardzo (Student wyjezdza na dwa miesiace, zobaczymy jaki wplyw na oceny to bedzie mialo), podobnie z angielskiego. Ale nadal trzeba go pilnowac, pilnowac i jeszcze raz pilnowac.
Rekin za dwa tygodnie dziesiate urodziny swietowac bedzie. No, to juz wiem, kiedy sie tak postarzalam ;)
Aucun commentaire:
Enregistrer un commentaire