dimanche 17 février 2013

Urodziny Rekina za tydzien, ale juz wczoraj swietowal z kolegami. Dopisala nam pogoda (w koncu blekit! slonce!), wiec zabralam ekipe do parku. Tam oczywiscie foot, foot, foot... Po powrocie ... nadal foot!, o zgrozo w ogrodzie. O zgrozo, bo wiosennie sie zaczelo robic, tu i owdzie z ziemi cos wyrastac zaczelo, a tu tupot dziesiecioletnich nog, aaaaaaa! Troche na flipperach z ludoteki wypozyczonych pograli, z karabinami i mieczami pobiegali (nie, prosze nie wchodzic w butach na pietro!) i piec godzin (bo Rekin godzine wczesniej, niz sie umawialismy kolegow zaprosil) minelo szybciej niz myslalam.
Rekinowy pociag do slodyczy okazal sie niestety zbyt silny, carambar! ;) , swietowanie zakonczylo sie wymiotowaniem. Taaaaaa....

Dziesiec lat. Wlosy do polowy plecow, wielki usmiech na twarzy i donosny glos. Energia, entuzjazm, spontanicznosc, radosc - szczescie po prostu! Fajnie miec syna, ktory inspiruje, ktory pobudza, ktory calym soba udawadnia kazdego dnia, jak piekne jest zycie, tak po prostu. Fajnie obserwowac, jak czerpiac z nas, wybiera wlasna sciezke. "Bo Cie kocham i szanuje, mamo." Ja Ciebie tez Synku!



Aucun commentaire:

Enregistrer un commentaire