Filmowa niedziela. Rano "Le Monde fantastique d'Oz" z chlopakami. Po seansie dyskusja o tym, czy wszystko jest mozliwe, jesli bardzo tego chcemy. "Nie! Podroz w czasie nie jest mozliwa. Na razie!" - zdanie Lwa. Temat sie rozwinal i ostatecznie nie zapytalam go, czy w jakims konkretnym celu w czasie chcialby sie przemieszczac... A film nie az tak magiczny, jak moznaby oczekiwac, ale i tak dobrze sie na nim bawilismy.
Potem "Jappeloup" z Ola. Canet naburmuszony niemal bez przerwy, ale do twarzy mu z ta mina. Konie piekne! Historia w bardzo grzeczny sposob ukazana. Hold nie tylko koniowi oddany, ale i tacie, swietnie zagranemu przez Daniela Auteuil. Plakalam oczywiscie jak bobr, nie jedyna na sali zreszta.
Wieczorem "Flight" z PM. Katastrofa swietnie pokazana. Denzel Washington niezly, choc za bardzo jezykiem policzki wypychal w ramach wyrazania emocji. Ostatecznie tez jezor pokazany systemowi wspierajacemu nas w klamstwie i udawaniu, czyli happy end. Filmem nr 1o alkoholizmie "Zostawic Las Vegas" pozostaje dla mnie niezmiennie.
W piatek wieczorem "Les Enfoirés". W sobote plyte kupilam, na drugi dzien Rekin znal juz na pamiec - zasypia nucac ja, budzi sie tez ze spiewem na ustach. Hollywood umacnia swoja pozycje w jego marzeniach.
Na zebraniu w szkole tlumaczyli nam, rodzicom, zasady i powody reformy szkolnictwa. Ta sama liczba godzin lekcyjnych zostanie podzielona na piec dni szkolnych, a nie cztery jak do tej pory (czyli w naszym przypadku dojdzie sroda rano), przy zachowaniu mniej wiecej tych samych godzin pobytu dzieci w szkole. Albo merostwo przejmie wiec opieke nad dziecmi przez ostatnia godzine po szkole, albo wydluzy sie do trzech godzin przerwa obiadowa.
Nie spedza mi to snu z powiek - pracuje w domu. Lew moze pozniej pojsc do szkoly, wrocic wczesniej, przyjsc na obiad. Jednak po "przygodach" z opieka zapewniana przez merostwo do tej pory, zupelnie nie rozumiem sensu takich zmian. Choc jednoczesnie zbaranialam na zale rodzicow, ze ich dzieci beda zbyt zmeczone, jesli dwa razy w tygodniu, w ramach tych dodatkowych zajec po lekcjach, bedzie im proponowany sport. Taaaaa...
Przypomniala mi sie dwuletnia Sara zszokowana propozycja pojscia na spacer NA NOGACH. I nie o wozek jej chodzilo, ale o samochod.
Olbrzymie oczy ma "zmeczenie" tutaj.
Aucun commentaire:
Enregistrer un commentaire