Kolejny pierwszy raz. Tym razem migrena. Przez kolejne trzy dni powracala mniej wiecej o tej samej porze, dokladnie w tym samym miejscu usadowiony, nie dajacy sie niczym przepedzic bol. Czwartego dnia PM zawiozl mnie do SOS Medecin. Leki, w tym opium, i zakaz pracy do konca tygodnia. Taaaaaaaak... PM kupil leki, przywiozl mnie do domu, "to co, dasz sobie rade? wiesz, kolacji nie musisz mi robic" i juz go nie bylo.
Od wczoraj Rekin z goraczka ponad 39° zalega i znowu kaszle, kaszle bez przerwy, jak to on tylko potrafi. Lwa rozlozylo dzis po poludniu. PM pojawil sie w poludnie baaaaardzo chory, 37,2° az! Zamknal sie w sypialni i cierpi bardzo.
A ja mam dosyc. Dosyc.
Aucun commentaire:
Enregistrer un commentaire