Wczoraj tylko poparzylam sie goraca herbata w dosc zaskakujacy sposob, a potem przecielam sobie kciuk pletwa grzbietowa dorady. Zaczynam myslec, ze dopisek Pani Katastrofa bylby moze na miejscu.
Przedwczoraj po raz kolejny film "Big fish". Nadal piekny. Z idealna rownowaga miedzy banalem a wyobraznia. Dobrze sie czuje w swiecie pana Burtona, pelnym fantazji, lekow, strachow, legend, zachwytow, zachlysniec, pasji... Chcialabym umiec wiecej magii burtonowskiej do codziennego zycia swojego dorzucac. I na dodatek Jessica Lange, ktora od zawsze sie zachwycalam. I McGregor, do ktorego tez mam slabosc wielka.
Za miesiac babski weekend. Niezla ekipe udalo mi sie zgromadzic. Licze na totalne rozprezenie i gadanie, gadanie, gadanie... do bialego rana.
Za oknem ponuro, chlodno. Byle do polowy lutego przetrwac, potem juz WIOSNA!
Aucun commentaire:
Enregistrer un commentaire