lundi 10 juin 2013



Niedzielne popoludnie, chlopcy u babci, PM na budowie, a ja przed ekranem znowu.

"Jestes Bogiem". Zbyt powierzchownie historia pokazana. Duzy niedosyt poczulam. Muzyka sie oczywiscie obronila sama. I glowna mysl, zeby Rekinowi, fanowi rapu, kupic plyte Paktafoniki nastepnym razem. Moze polubi? Moze kolejna zacheta do szlifowania jezyka polskiego bedzie?

"Stoker" ze wzgledu na Nicole Kidman. No i tez rozczarowanie. Pare ladnych ujec, Kidman piekna jak zwykle i to tyle. Z trudem do konca wytrwalam.

Za to niespodziewanie "The Impossible" chwycil mnie za gardlo. Przeplakalam pol filmu. Typowego katastroficznego filmu sie spodziewalam, heroizmu. A tu jednak glownie bol i czepianie sie zycia. Dla kogos. Dla rodziny.





Aucun commentaire:

Enregistrer un commentaire