dimanche 18 novembre 2012

Jak dobrze wstac...

Deszcz. Cisza. Leniwy niedzielny poranek. Jeszcze w pizamie, jak nigdy. Ograniczylam sie do wyrzucenia resztek wczorajszej pizzy (serowej z orzechami, na ciescie troche przeslodzonym, bo robiac zaczyn sie zamyslilam troche i sypnelam hojnie cukru). Godzina 10.53, pojawia sie Lew.

- A gdzie pizza?
- Nie ma juz, wyrzucilam.
- OOOOO!!!!

Wielki foch w miejsce czesc mamusiu, jak sie masz, itp.

Nadal deszcz. Nadal cisza. Tylko leniwosc poranka gdzies uleciala.

Aucun commentaire:

Enregistrer un commentaire