Po paru miesiacach czekania zrealizowalam prezent urodzinowy od PM - bon na masaz goracymi kamieniami. Hmmmmmmmm... jeszcze i jeszcze wolam!
Olejek z glowna nuta cedrowa. Cieplo kamieni. Ale przede wszystkim dlonie mnie masujace. Dlonie. Kto je nazwal najdoskonalszym narzedziem?
Moja sa male, szerokie, z krotkimi palcami, niezbyt urodziwe. Ale bezblednie naciskaja klawisze, przewracaja kartki ksiazki, rozczesuja potargane wlosy, glaszcza po policzku, buduja wysoka wieze z klockow, stawiaja opor wodzie podczas plywania, zrywaja maliny z krzakowi i do ust je wsuwaja, dlugopisy, olowki, pedzle, nozyczki, noze, lopaty...
Nawet na te moje, malo urodziwe, lubie patrzec.
"Cwaniary" Sylwii Chutnik. Duze tak! Za jezyk, za skojarzenia, za babska sile. A w tle smierc i zemsta. Ponuro. Ale nie beznadziejnie! Ha, i nawet rece jedna z glownych rol graja, jesli nie najwazniejsza.
"Kochanie, zabilem nasze koty" Maslowskiej troche gorzej mi sie czytalo. Na szczescie co jakis czas male olsnienie ladnym zdaniem czy metafora nastepowalo. Pustka reklam i poradnikow z cyklu "jak w dwa dni...", brak celu, poza gonieniem za wizja ze zdjecia w kolorowym pismie. W zasadzie tylko te zdjecia klorowe pozostaja. Poza nimi smutek i udawanie.
A przy tym:
pospiewalismy sobie z PM wieczorem i stopami, na kanapie rozwalonymi, poruszalismy w rytm "Macumba" i nie tylko :)
Aucun commentaire:
Enregistrer un commentaire