vendredi 10 mai 2013

Trzy dni w Niemczech. K i W - dziekujemy za goscine!!!!!! Jak dobrze Was miec!

 

Wurst - obiekt pozadania chlopcow, odkad uslyszeli, ze w Niemczech pare dni pobedziemy. Mysle, ze zaspokoili, ba!, na zapas sie objedli kielbachami: dlugimi, krotkimi, jasnymi, ciemnymi, lagodnymi, pikantnymi... A najbardziej zaskakujaca byla chyba suszona kaszanka (tlusta bardzo!) nad Jeziorem Titisee kupiona. Nie moje smaki zdecydowanie. Srodziemnomorska, czy tez atlantycka bardziej jestem ;)

Tu bylismy i piwo pyszne, zimne, niepasteryzowane, w ogrodku z lawami dlugimi, pilismy. Rosé w upalne lato nie jest zle, ale slaskie korzenie takie piwo jednak nad wszystko przedkladaja!



Volklingen - huta zelaza. Imponujaca. Waskimi schodkami wspinamy sie na pomost wsadowy, na wysokosc niemal 30 m - wyczyn niewskazany dla osob z lekiem wysokosci. Zwlaszcza, gdy sa w towarzystwie mlodocianych, zarty z tej niedoskonalosci sobie strojacych. Szesc olbrzymich piecow, maszyny, ukosna winda - wszystko z poczatku XX wieku. Rozmach, wrecz szalenstwo inzynieryjne. Warto zobaczyc.

Aucun commentaire:

Enregistrer un commentaire